Szycie na maszynie. Od czego zacząć?


Dwie z nas szyją na maszynie. Jedna od trzech lat (Marzena), druga od kilku miesięcy (Kamila). Stosunkowo niewielki staż sprawia, że ciągle  pamiętamy, co może sprawiać problemy osobom, które przy maszynie siadają po raz pierwszy.

Pierwszy raz przy maszynie

Szycie jest  fajne – pierwszy raz pomyślałam w taki sposób, gdy przed maszyną posadziła mnie przyjaciółka – Marzena. To ona pokazała, w jaki sposób zrobić wykrój, kazała prasować kawałki materiału przed ich wcześniejszym zszyciem i uczyła jak połączyć jeden fragment z drugim. W efekcie podczas jednego z naszych zimowych spotkań uszyłyśmy (precyzyjniej: ona uszyła) świątecznego renifera.
Kolejny raz przy maszynie usiadłam dopiero podczas ostatnich wakacji. W tym czasie pracowałam na dwa etaty i potrzebowałam czegoś, co pozwoli mi przestać myśleć o pracy chociaż przez kilkadziesiąt minut. Tym razem sama musiałam ogarnąć, gdzie i jaką nitkę włożyć. Po kilku minutach walki z bębenkiem udało się uruchomić całą machinę.
No i się zaczęło…
Od tego czasu uszyłam m.in. trzy torebki na zakupy, dwie koszulki, była próba stworzenia ołówkowej spódnicy (na to jednak było zdecydowanie zbyt wcześnie) no i kocyk dla mojej siostrzenicy. Okazało się, że taka forma spędzania czasu była najlepszym sposobem na wyciszenie się i pozbycie psychicznego obciążenia. Skupiając się na tym, by wszystko robić dokładnie, inne sprawy odchodziły gdzieś na dalszy plan. To był strzał w dziesiątkę.

Od czego zacząć?

Staram się wybierać jak najprostsze projekty. Wykonanie projektu nie może zabierać mi więcej czasu niż jedno popołudnie (uzyskanie szybkiego, konkretnego efektu daje dodatkową motywację). Dobrze sprawdzają się wszystkie rzeczy do domu tj. ozdoby świąteczne, poduszki, proste torby na zakupy. Zdecydowanie nie polecam początkującym szycia odzieży. Moich pierwszych prób lepiej nie omawiać.
Przydane okazują się różnego rodzaju ćwiczenia polegające m.in. na narysowaniu prostych oraz zaokrąglonych linii i szyciu dokładnie po nich. Wprawy można nabrać także podczas naszywania własnoręcznie przyszykowanych aplikacji. Zszywanie jednego materiału z drugim oraz robienie prostych przytulanek, także będzie dobrym pomysłem.

Kupić czy nie kupić – oto jest pytanie

Kupno maszyny to spory wydatek. Warto więc dobrze się nad tym zastanowić. Jeżeli nigdy wcześniej nie miałaś kontaktu z szyciem, porozmawiaj z tymi, którzy taki kontakt mieli. Warto poprosić znajomych, o możliwość wypróbowania sprzętu. Sąsiadka, ciocia lub koleżanka dodatkowo wytłumaczą, w jaki sposób nawlec nić górną i dolną oraz podpowiedzą jaki ścieg będzie odpowiedni do danego projektu. Dzięki temu będziesz miała szansę sprawdzić, czy to co początkowo wydawało ci sie interesującym zajęciem, faktycznie takie jest.
Kolejną opcją jest skorzystanie z pracowni, w których znajdują się sprzęty do różnego rodzaju prac twórczych. Zazwyczaj za kilkanaście złotych można korzystać ze znajdujących się w nich maszyn.
Kolejna możliwość? W wielu miastach funkcjonują grupy skupiające wielbicieli szycia na maszynie. Można znaleźć ich m.in. przez media społecznościowe. Wystarczy w oknie wyszukiwarki wpisać „Szyjemy w …” plus nazwa miasta, w którym obecnie przebywasz. Prawdopodobnie znajdziesz kilka takich grup. Dziewczyny, które do nich należą często organizują wspólne spotkania, na których można podpatrzeć, o co w tym całym szyciu chodzi.
W moim przypadku problemu z podjęciem decyzji o tym, czy kupić maszynę nie było. Dostałam ją w świątecznym prezencie od mojej mamy.

 

Jak nie wydać fortuny?

Przeglądając strony z materiałami można zwariować. Osobiście z chęcią wyposażyłabym się w połowę asortymentu oferowanego przez sklepy on-line. Podejrzewam, że możesz mieć podobne odczucia. Zanim wydasz połowę wypłaty, wykorzystaj to, co już masz. Być może w  twoim domu znajdują się stare prześcieradła lub ubrania, o których wiesz, że nigdy ich już do niczego nie wykorzystasz. To właśnie one mogą przydać ci sie podczas realizacji pierwszych pomysłów. Wiem, to nie brzmi zbyt ekscytująco. Uwierz mi jednak, że lepiej przetestować pomysły na tkaninie, której nie będzie ci szkoda, niż na czymś za co sporo zapłaciłaś.

Nauka cierpliwości

Szycie wspaniale potrafi wyciszyć po męczącym dniu. Czasami będziesz jednak miała ochotę rzucić swoje nowe hobby w kąt. Będziesz się też zastanawiała, czy naprawdę chcesz sie tym zajmować. W końcu wszystko można kupić gotowe. Po co się męczyć? Uwierz mi – jeżeli sie teraz nie poddasz, to za kilka miesięcy poczujesz ogromna satysfakcję z tego, co przez ten czas udało sie osiągnąć. Moment, kiedy wręczysz przyjaciółce fajną torebkę, lub zobaczysz, jak twoja siostrzenica bawi sie uśmiechnięta w stworzonym przez ciebie tipi wynagrodzi wysiłek. Nastaw sie jednak, że w początkowej fazie nauki, może spotkać cię kilka naprawdę wkurzających rzeczy. Osobiście do tych najbardziej denerwujących zaliczam: nagły (!) brak nici dolnej,  konieczność ciągłego prucia, nieudane próby wszywania zamka krytego oraz błędy pojawiające się, gdy dana rzecz jest już prawie skończona.

Miłego popołudnia

Kamila

Zapisz

Zapisz

Poprzedni Samodzielna nauka czy kurs?
Kolejny Stres - jak sobie z nim poradzić?

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *